poniedziałek, 12 sierpnia 2013

"The Last Song" Rozdział III

Gdy wyszliśmy z hotelu, było bardzo gorąco. Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że idziemy w stronę plaży. W pewnym momencie skręciliśmy i mój entuzjazm opadł. Kręciliśmy się po okolicy, aż w końcu doszliśmy do portu. Zobaczyłam piękną łódź "Lloret de Mar". Już wiedziałam jaką przyszykował dla mnie niespodziankę, jednak kiedy dowiedziałam się, że statek jest zarezerwowany tylko dla nas, rzuciłam się chłopakowi w ramiona. Weszliśmy na pokład i zaczęliśmy rozmawiać:
- Dziękuję, te widoki są cudowne. Mam nadzieję, że nie mam choroby morskiej. - Powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Obiecałem przygotować niespodziankę i chyba się wywiązałem. Popływamy?
- Co? Nie przygotowałam się, nie mam stroju, a do tej bluzki nie ubiera się stanika. - Odpowiedziałam zaskoczona.
- To zaczekajmy, aż odpłyniemy dalej, będziesz mogła pływać bez stroju. - Stwierdził.
Delikatnie się uśmiechnęłam. Następnie poszliśmy pod pokład, po szampana, Oli otworzył butelkę, delektowaliśmy się smakiem. Przez dobre dwadzieścia minut opalałam się na pokładzie, potem, razem z chłopakiem zrobiliśmy "Titanica", stanęliśmy na dziobie i daliśmy ponieść się wiatru. Wiedziałam, że to najlepsze wakacje w moim życiu, byłam bardzo szczęśliwa. Nagle Olivier ściągnął mnie z barierki i powiedział:
- Jesteśmy już daleko od brzegu, chodź do wody, proszę.
- Ale skarbie, ja nigdy nie byłam na tak głębokiej wodzie, co jeśli zasłabnę i utonę? - Spytałam
- Nie utoniesz, przecież uratowałbym cię.
- Dobrze, ale nie zostawiaj mnie samej.
Po tych słowach chłopak energicznie zerwał ze mnie ubrania i wrzucił mnie do wody, a następnie sam wskoczył. Zaczęliśmy się chlapać, poczułam się jak dziecko, którym wreszcie ktoś się zainteresował. Po chwili oboje byliśmy pod wodą i obsypywaliśmy się pocałunkami. To niby to samo co na powietrzu, ale było inaczej, tak, hmm sama nie wiem jak to nazwać, tak magicznie. Chciałam, aby czas się zatrzymał, jednak po chwili zaczęło brakować mi tchu i musiałam się wynurzyć. Pływaliśmy jeszcze przez chwilę, następnie wróciliśmy na jacht. Tego dnia uświadomiłam sobie, jaki on jest dla mnie ważny, nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
- Wiesz, że cię kocham? - Zadałam pytanie
- Mówiłaś mi to tysiące razy, jednak bardzo lubię to słyszeć. Nie martw się, też cię kocham, ale teraz lepiej się ubierz, nie chcę aby marynarz zobaczył to, co należy do mnie.
Po tych słowach owinęłam się ręcznikiem, bo postanowiłam poopalać się. Ten statek był magiczny, znajdowało się tam wszystko, czego potrzebowałam. Gdy rozłożyłam się na pokładzie, Oli wrócił z olejkiem do opalania i czule mnie wysmarował, potem przez chwilę masował moje stopy. Za wszystko odwdzięczyłam się gorącym całusem. Wiedziałam, że to nie koniec atrakcji, kiedy zauważyłam brzeg, szybko się ubrałam i podziękowałam panu sterownikowi.
Dochodziła 15.30, oboje byliśmy głodni. Udaliśmy się do restauracji "Giorgio". Zamówiliśmy po kieliszku wina i sałatce greckiej. Konsumowaliśmy jedzenie powoli, między czasie śmialiśmy się z moich słabych umiejętności pływackich. Siedzieliśmy w tej restauracji chyba z godzinę. Olivier powiedział, że teraz mam iść do hotelu, przygotować się na dyskotekę, a on idzie kupić jakieś fajne ciuszki. Ucieszyłam się. Kiedy byłam na miejscu zadzwoniłam do Nicole. Po chwili była u mnie. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami oraz zaprosiłam do klubu. Przyjaciółka poszła wybrać ciuchy na wieczór, a ja umyłam głowę. Pod prysznicem dużo rozmyślałam. Jakie to szczęście, że trafiłam na takich ludzi, żałowałam tylko, że nie było z nami Luca. Gdy wyszłam, wysuszyłam włosy. Postanowiłam je wyprostować. Pozwoliłam sobie na mocniejszy makijaż. Ubrałam krótką, przyległą, turkusową sukienkę z czarnym paskiem. Do tego czarne szpilki i takiego samego koloru kopertówka. Gdy byłam gotowa, poszłam zobaczyć, co u Nicole. Byłam oszołomiona, przyjaciółka wyglądała ślicznie. Włosy miała upięte w kucyka, a na sobie czarną koronkową bluzkę, jeansowe spodenki oraz niebieskie Converse.
- Wyglądasz cudownie. - Powiedziałam.
- Ja? To ty masz mega seksowną sukienkę, a ja ubrałam to, bo miałam nadzieję, że w takich ciuchach nie wypadnę przy tobie blado.
- Ty przy mnie? Chyba żartujesz. Dobra, ta kłótnia nie ma sensu. Każda z nas jest ładna na swój sposób. Chodźmy zobaczyć co u Oliviera, w końcu do tej pory był na zakupach, bo nie miał w co się ubrać, mam wrażenie, że on czasem zachowuje się jak baba, cała szafa ubrań, a on idzie na zakupy, ale cóż poradzę, grunt, że fajnie wygląda.
- Idź sama, ja w tym czasie trochę tu posprzątam. - Powiedziała
Kiedy wychodziłam do Nici, go jeszcze nie było, wracam dziesięć minut później i co widzę? Mój chłopak już ubrany oraz uczesany. Jak on to zrobił, tego nie wiem. Muszę przyznać, że wyglądem ode mnie nie odstawał. Kiedy się przywitaliśmy zeszliśmy do recepcji, gdzie czekała na nas Nicole. Skierowaliśmy się do klubu "Moef Gaga". Za drobną opłatą dla ochroniarza mogliśmy wejść. Tamtejsze dyskoteki były inne, takie kolorowe. Nikt się nie bił, nie wyzywał. Panował super klimat.Paczką podeszliśmy do baru, gdzie zamówiliśmy po drinku, Laguna. Nagle zauważyłam, że przyjaciółka flirtuje z jakimś Hiszpanem. Pomyślałam, że skoro mam chłopaka to nie mogę cały czas siedzieć przy barze, chwyciłam Oliviera za ręce i zaciągnęłam na parkiet. Nagle muzyka zwolniła, a pary zaczęły się rozsuwać, w pewnym momencie na parkiecie byliśmy tylko we dwoje. Chłopak złapał mnie w talii, kołysaliśmy się w rytm muzyki. Gdy piosenka się skończyła usłyszeliśmy brawa. Pocałowaliśmy się, a następnie poszliśmy coś wypić. Przy barze spotkałam przyjaciółkę, która pogratulowała nam tańca i zamówiła po literatce Jacka Danielsa. Nienawidziłam czystego alkoholu, więc oddałam swoją porcję mojemu chłopakowi i zamówiłam następnego drinka. Jednak po trzech godzinach i kilkunastu drinkach byłam całkowicie pijana. Oli poszedł odprowadzić Nici do hotelu, bo z nią było bardzo źle, co chwilę rzygała. Zostałam sama. Jakiś przystojny Hiszpan zaprosił mnie do tańca, w pewnym momencie jego ręce znalazły się poniżej talii. Przelizałam się z nim, a następnie poszliśmy do niego. Mieszkał blisko, w przytulnym mieszkaniu. Szybko wylądowaliśmy na biurku. Po chwili byłam naga. Tej nocy bawiłam się świetnie. Jednak seks z dwudziestopięciolatkiem jest zupełnie inny.
Rano ocknęłam się, spojrzałam na telefon, siedem nieodebranych od Oliviera i cztery od Nicole. Szybko ogarnęłam się i wyszłam, dopiero teraz zobaczyłam jaki on był ohydny. Biegłam przez chwilę, a potem usiadłam na ławce i po prostu zaczęłam płakać. Jak ja mogłam zdradzić Oliviera? No jak? Muszę to wyjaśnić.
Dalej szłam do hotelu wolniej, aby nie było widać, że ryczałam. Poszłam do siebie jakby nigdy nic. Tam spotkałam zatroskanego chłopaka i Nici.
- Cześć. - Wyjąkałam
- Skarbie, jak my się martwiliśmy. Gdzie ty byłaś? Szukałem cię.- Powiedział Oli
- Przepraszam was. Całą noc spędziłam w dyskotekowej łazience, bardzo źle się czułam, chciałam zadzwonić, ale jak na złość padła mi bateria w komórce. Wybaczcie mi.- Powiedziałam ze łzami w oczach.
- Już dobrze. Ważne, że nic ci się nie stało. -Dodała Nicole
Byłam zmęczona, można powiedzieć, że prawie w ogóle dzisiaj nie spałam. Pożegnałam się z przyjaciółką i wtulona w Oliego zasnęłam. Ciągle śniła mi się ta spocona twarz Hiszpana. Budziłam się cała zapłakana, Oli pytał się co mi jest, tłumaczyłam się koszmarem i było w tym trochę prawdy. W środku nocy poczułam jak ktoś całuje mnie w szyję, to Olivier, miał na mnie ochotę, a ja nie mogłam mu odmówić, zacząłby wtedy coś podejrzewać. Jak zwykle było cudownie, jednak w pewnym momencie na miejscu twarzy mojego chłopaka pojawił się ten stary Hiszpan, wtedy nie wytrzymałam.
- Przestań! - Krzyknęłam
- Co się stało, zrobiłem coś nie tak, bolało cię?
- Nie o to chodzi. Musimy porozmawiać.- Powiedziałam spokojniejszym tonem
- No to słucham.
- Ja, ja zrobiłam coś strasznego. Tą noc którą rzekomo spędziłam w kiblu, tak na prawdę spędziłam z pewnym Hiszpanem. - Wykrztusiłam i zakryłam twarz dłońmi.
- Co?! Jak mogłaś! A z resztą...
- Co a z resztą? Ja ci powiedziałam prawdę, teraz twoja kolej.- Wrzasnęłam
- Tej nocy ja i Nicole też nie byliśmy święci. Wróciłem ciebie szukać dopiero nad ranem, zgadnij z kim spędziłem te dwie godziny.- Powiedział ironicznie.
- Ta rozmowa nie ma sensu. Wracam do Paryża. Jeszcze tylko pogadam z Nicole.
Pośpiesznie wrzuciłam swoje rzeczy do walizki i wyszłam. Zaczęłam walić w drzwi przyjaciółki, usłyszałam tylko, że otwarte. Uchyliłam drzwi. W rogu pokoju zobaczyłam zwiniętą w kłębek przyjaciółkę. Gdy podniosła twarz przeraziłam się, była strasznie spuchnięta od płaczu. Podeszłam i zaczęłam płakać razem z nią.
- Żałujesz tego, co zrobiłaś? - Spytałam się
- Nie widać? Najgorsze jest to, że ja nic nie pamiętam, kompletna pustka. Muszę wierzyć mu na słowo. Chcę żebyś wiedziała jedno, nawet jeśli to zrobiłam, to coś czego żałuję najbardziej na świecie.- Odpowiedziała
- Ja też żałuję, wiesz co? To nie jest nasza wina. Ty nic nie pamiętasz, więc on równie dobrze mógł to zmyślić, a ja pierwszy raz wypiłam tyle alkoholu i też nie powinnam się obwiniać. I jeszcze jedno, ja bym wybaczyła Olivierowi, gdyby nie ten grymas na jego twarzy, ta szyderczość, gdy przyznawał się do zdrady. -Powiedziałam.
Razem z Nicole przytuliłyśmy się i zarezerwowałyśmy bilety powrotne na dzisiejszy lot. Uczesałam się w kłoska Ubrałam czarną bokserkę i zwiewną spódniczkę w kwiaty, do tego czarne koturny i byłam gotowa do podróży . Nici też się przebrała. Zadzwoniłyśmy po taksówkę, pan był bardzo uprzejmy i pomógł nam spakować walizki. Około 17.00 byłyśmy na lotnisku. Tym razem przeszłyśmy odprawę bez przeszkód. Nim się obejrzałyśmy znajdowałyśmy się nad Miastem.
-Żegnaj Lloret De Mar, raczej szybko tu nie wrócę. - Powiedziałam
- Ja też nie. - Stwierdziła Nicole

niedziela, 11 sierpnia 2013

"The Last Song" Rozdział II

Gdy dojechaliśmy na lotnisko, było już ciemno. Widok odlatujących samolotów był śliczny. Jednak gdy pomyślałam, że zaraz będę w jednym z nich ogarnęło mnie przerażenie. Wtuliłam się w Oliviera i zaczęłam płakać.
- Ja nie chcę lecieć. To strasznie wysoko, boję się. A co, jeśli się rozbijemy? Co wtedy?- Pytałam ze strachem, wymalowanym w oczach.
- Nie bój się, nie spadniemy. Będę siedział obok ciebie, rozumiesz? Przestań płakać, to będą cudowne wakacje, nie możesz się bać jakiegoś tam samolotu.
Po tej przemowie delikatnie mnie pocałował. Czułam się nieco pewniej, ale i tak trzęsły mi się nogi. Następnie udaliśmy się do kontroli, ochroniarze sprawdzali czy nie mamy na sobie metali i prześwietlali nasze walizki. Potem już tylko sprawdzenie biletów i tożsamości. Mieliśmy jeszcze pół godziny do odlotu. Postanowiliśmy coś zjeść. W lotniskowym barze były tylko przekąski. Zamówiliśmy po paszteciku.
- Jak się czujesz? - Spytał Oli.
- Chyba zaraz będę rzygać. To musiało być zepsute.
- Weź tabletkę, mam nadzieję, że zaraz będzie lepiej.
- Ja też. - Odpowiedziałam z ironią w głosie. - Kiedy odlatujemy?
- Jeszcze dwadzieścia minut, chodźmy już. - Powiedział twierdząco.
- Ok.
Chwilę później ujrzeliśmy nasz samolot. Panowie podwieźli do niego wielkie schody, po których weszliśmy na pokład. Niestety przypadły nam miejsca na skrzydle. Na dodatek siedziałam obok okna. Kiedy usiedliśmy zamknęłam oczy i nie miałam zamiaru otwierać ich do lądowania, jednak mój plan przerwały turbulencje. Nagle coś zaczęło trząść, a ja się rozryczałam.
- Mówiłam, że się rozbijemy, a ty mi nie wierzyłeś.
- Spokojnie kotku, nic się nie dzieje, to tylko lekkie wstrząsy. Jeśli coś byłoby nie tak, kazaliby ubrać nam kamizelki ratunkowe.- Odpowiedział mój chłopak.
Od razu wtuliłam się w Oliviera i w takiej pozycji zostałam do końca lotu.
Gdy wyszliśmy z Boeinga 737 poczułam ten ciepły klimat. Lazurowe wybrzeże, już od dawna chciałam je zobaczyć. Pojechaliśmy taksówką do hotelu "Evenia Olympic Palace". Mieliśmy wspólny pokój z ogromnym łóżkiem. Byłam taka zmęczona, że wzięłam prysznic i poszłam spać. Około 02.00 chciałam iść do łazienki, wtedy zauważyłam, że nie ma Oliviera. Toaleta też była pusta. Prędko chwyciłam za telefon, jednak kiedy zadzwoniłam, jego komórka odezwała się z walizki. Postanowiłam, iż tym razem nie będę płakać. Usiadłam na podłodze i przez dwie godziny odchodziłam od zmysłów. Kiedy na zegarze widniała 04.03 jaśnie pan raczył się pojawić. Już od drzwi czuć było alkohol. Podeszłam i spoliczkowałam chłopaka.
- Jak mogłeś odstawić mi taki numer? Nienawidzę cię! Wiesz jak się denerwowałam?! Już się spakowałam, pa skarbie. - Powiedziałam ironicznie.
- Zaczekaj, usnęłaś jak dziecko, a ja chciałem ocenić hotelowy bar.
- Daj mi spokój! Mogłeś wziąć chociaż telefon, wtedy bym się nie czepiała.
Po tych słowach blondyn rzucił mnie na łóżko i pocałował. To chore, ale wtedy zapomniałam, że się na niego wkurwiłam. Zaczęliśmy się rozbierać. Uwielbiałam się z nim kochać.
Po jakimś czasie zasnęliśmy, już nie byłam obrażona. Kiedy się obudziłam go znowu nie było, ale na szafce nocnej zostawił niedojedzone płatki i resztkę soku pomarańczowego. Znowu byłam zła. Dopiero co przyjechaliśmy, a ja już mam po nim sprzątać. Kiedy weszłam do łazienki, aby się ogarnąć, moim oczom ukazał się list. Brzmiał tak: "Droga Leno. Przepraszam za naczynia, ale miałem ważną sprawę. Obiecuję, że zanim się obejrzysz, będzie posprzątane." Głęboko westchnęłam, uczesałam się w koka i zrobiłam makijaż. Kiedy wyszłam, aż pisnęłam z radości. Zamiast resztek jedzenia, na półce stała taca z pięciogwiazdkowym śniadaniem. A przy posiłku znalazłam następną karteczkę: "Kochana Panno Leno. Mam nadzieję, że śniadanie będzie smakować, proszę abyś o godz. 11.00 stawiła się przy recepcji. Twój Olivier♥" Kiedy przeczytałam wiadomość, zrobiło mi się milej na sercu. Postanowiłam założyć łososiową, zwiewną koszulkę z wielkim nadrukiem "YOLO", jeansowe spodenki oraz arbuzowe vansy. Byłam gotowa o 10.30, wtedy usłyszałam pukanie do drzwi. To była Nicole. Uściskałam ją mocno.
- Co ty tu robisz? - Spytałam.
- Zadzwonił po mnie Olivier, bo powiedział, że ciągle płaczesz. Musiałam przyjechać, dowiedzieć się co ci jest, przecież jesteś dla mnie jak siostra.
- Nie wiem co się dzieje. Tego wszystkiego jest za dużo. Myślę, że odbija się brak zainteresowania moją osobą, kiedy byłam dzieckiem. Teraz mam strasznie mało wiary w siebie i boję się, że wy też o mnie zapomnicie.
- Jak mogłaś tak pomyśleć, nie rozumiesz, że rodziny się nie zostawia, a ty już należysz do mojej rodziny?
- Wiem, przepraszam.
- A zapomniałabym, przywiozłam ci twoją gitarę, pośpiewamy?
- Jasne. To co najpierw? "Kiss The Girl"?
- Tak! - Odpowiedziała przyjaciółka.
Gadałyśmy i śpiewałyśmy do 11.00, potem przyjaciółka poszła do pokoju obok, a ja chwyciłam torbę i zeszłam do recepcji.
- Wow, wyglądasz ślicznie. - Powiedział chłopak.
- Dziękuję i dzięki, że zaprosiłeś Nicole, taka szczera rozmowa mi się przydała. Co dzisiaj robimy?
- Pokarzę ci Lloret De Mar. Byłem już tutaj dwa razy i wiem co nieco o tym miejscu. Co ty na to?- Zapytał Oli.
- Dobrze, mam nadzieję, że mnie nie zanudzisz. - Powiedziałam i pocałowałam Oliviera.

sobota, 10 sierpnia 2013

"The Last Song" Rozdział I

Ze spokojnego snu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Krzyknęłam tylko, otwarte. To Luc i Nicole. Rzuciłam im się na szyję. 
- To niesamowite, ten czas tak szybko zleciał. Kiedy wróciliście? 
- Wczoraj wieczorem.- Odpowiedziała przyjaciółka. 
- Jak było? Opowiedzcie wszystko. 
- Poznałam cudownego chłopaka, Tomasa. A co do wyjazdu, to pogoda dopisywała i ogólnie super atrakcje.
- A może dasz mi coś powiedzieć? -Wtrącił się Lucas.- Spotkaliśmy fajnych ludzi, dużo imprezowaliśmy, ale szkoda, że cię nie było.
-Przepraszam. Wiecie, że chciałam jechać, ale Olivier był chory, a ja nie chciałam go zostawiać.- Powiedziałam.- Chcecie usłyszeć moją nową piosenkę?
-Jasne.- Powiedzieli chórem.
Zaśpiewałam im "Forbidden Love". Spotkałam się z gromkimi brawami. W tym samym momencie próg domu przekroczył Oli. Pocałowaliśmy się na przywitanie. 
- Porywam cię dzisiaj.- Powiedział chłopak- Możecie już sobie iść. -Zwrócił się do moich przyjaciół.
- Nie za wiele sobie pozwalasz?!- Krzyknął Lucas.- Ona nie jest twoją własnością. 
- Uspokójcie się!- Wrzasnęłam i wybiegłam ze łzami w oczach. Za mną przyleciała Nicole.
- Nie płacz. Przez nich nie warto.- Pocieszała mnie.
- Nie rozumiesz, że kiedy kłócą się dwie osoby, na których najbardziej mi zależy, nie wytrzymuję.
Po długich staraniach przyjaciółki, wróciłyśmy do willi. Chłopcy przeprosili mnie. Było mi trochę lepiej. Olivier wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Pojechaliśmy do niego. Wygłupialiśmy się oraz robiliśmy spaghetti. Byłam cała w sosie. Nagle chłopak zaczął ściągać ze mnie fartuszek. Chwilę potem leżeliśmy na kanapie. Wtedy weszli jego rodzice. Półnaga ja, to chyba nie to co chcieli zobaczyć. Przeprosiłam i wyszłam, myślałam, że zaraz spalę się ze wstydu. Za mną wyszedł Olivier.  
- Przepraszam, mieli wrócić dopiero pojutrze. 
- Nic się nie stało, ale musimy bardziej uważać. Muszę już wracać. Pa skarbie :*
- Zaczekaj! Muszę ci coś dać. Proszę. - Podał mi kopertę.
Otworzyłam ją. Moim oczom ukazał się podwójny bilet do Lloret de Mar. Strasznie się ucieszyłam, marzyłam o takich wakacjach.
- Dziękuję Ci, ale oddaję ci połowę kasy.
- Nie ma mowy, ja zapraszam, czyli ja płacę.- Uśmiechnął się blondyn.- No i jeszcze jedno, wylot jest jutro o 18.00, Myślę, że się wyrobisz. Ustaliłem już wszystko z twoimi rodzicami, a teraz leć się pakować. 
Wróciłam cała w skowronkach. Spakowałam sukienki, spodenki, topy, dwie bluzy, jakieś leginsy, bieliznę, i z siedem par butów. 
Następnego dnia wstałam wcześnie. Zadzwoniłam po przyjaciół. Zjawili się u mnie po piętnastu minutach. Wkurzyli się trochę, ale ja też mam prawo do wakacji. Razem zrobiliśmy tosty, i oglądaliśmy komedie romantyczne. O 14.00 poszliśmy do mojej garderoby. Założyłam miętową, zwiewną sukienkę. Do tego delikatne sandałki na koturnie. Nicole zrobiła mi makijaż, a Luc delikatnie podkręcił włosy. 
O 16.30 pod mój dom przyjechał Oli. Zaniósł moje walizki kiedy żegnałam się z przyjaciółmi. Popłynęło parę łez, lecz szybko kazano mi przestać płakać, bo się rozmarzę. Po chwili byliśmy w drodze na lotnisko. Tak szczęśliwa nie byłam już dawno...


"The Last Song" Bohaterowie

Lena- To Polka, mieszkająca w Paryżu. Ma 16 lat. Kocha muzykę. Pięknie śpiewa oraz gra na gitarze. Jest jedynaczką. Ma dwójkę przyjaciół, których poznała we Francji. Jest bogata, rodzice nie przywiązują wagi do jej wychowania, bo są bardzo zapracowani, więc główna bohaterka radzi sobie sama. To wzorowa uczennica. Jest popularna, ale zachowuje się skromnie i trzyma się swoich przyjaciół.










 Nicole- To najlepsza przyjaciółka Leny. Ma 17 lat. Ma starszego brata, Louisa(25 lat), z którym zamieszkała, po śmierci rodziców. Stała się bardzo wrażliwa gdy ich straciła. Pasjonuje się fotografią. Często się nieszczęśliwie zakochuje, przez to, że jest bardzo łatwowierna.








Lucas- To przyjaciel dziewczyn. Chodzi do klasy z Leną. Jest gejem. Mieszka z rodzicami. Kocha zwierzęta. Ma psa, dwa koty, akwarium, papugę i cztery chomiki. Marzy o tym, aby zostać projektantem mody. Często się z niego wyśmiewają, jednak dziewczyny kochają go takiego jakim jest.





Olivier- To chłopak Leny. Jest w jej wieku. W przyszłości chce zostać piłkarzem. Bywa romantyczny. Nie lubi Lucasa, uważa, że to pedał.

David- Ma 23 lata. Uwielbia grać na perkusji. Jest łamaczem kobiecych serc. To jeden z uczestników X-factor.






Alice Gonsalez- Jedna z jurorów X-factor. Jest lalusiowata i przerysowana. Wstrzykuje w siebie ogromne ilości botoksu, przez co nie wygląda na 30 lat. W przyszłości odegra ważną rolę w życiu bohaterów.








Mamy nadzieję, że bohaterowie podobają się. Jutro dodamy pierwszy rozdział. Zachęcamy do czytania. papa :*

piątek, 9 sierpnia 2013

Witajcie :*

Jestem Julka. Mam 12 lat. Piszę tego bloga, razem z moją przyjaciółką Majką. Opowiadanie, które będziemy tu publikować, to "The Last Song". Opiszemy w nim historię utalentowanej imigrantki, Leny. Dziewczyna, wraz z rodzicami, w wieku 10 lat przeprowadziła się do Paryża. Jednak my skupimy się na jej losach, jako już starszej szesnastolatki. Zapraszamy do czytania.♥