sobota, 10 sierpnia 2013

"The Last Song" Rozdział I

Ze spokojnego snu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Krzyknęłam tylko, otwarte. To Luc i Nicole. Rzuciłam im się na szyję. 
- To niesamowite, ten czas tak szybko zleciał. Kiedy wróciliście? 
- Wczoraj wieczorem.- Odpowiedziała przyjaciółka. 
- Jak było? Opowiedzcie wszystko. 
- Poznałam cudownego chłopaka, Tomasa. A co do wyjazdu, to pogoda dopisywała i ogólnie super atrakcje.
- A może dasz mi coś powiedzieć? -Wtrącił się Lucas.- Spotkaliśmy fajnych ludzi, dużo imprezowaliśmy, ale szkoda, że cię nie było.
-Przepraszam. Wiecie, że chciałam jechać, ale Olivier był chory, a ja nie chciałam go zostawiać.- Powiedziałam.- Chcecie usłyszeć moją nową piosenkę?
-Jasne.- Powiedzieli chórem.
Zaśpiewałam im "Forbidden Love". Spotkałam się z gromkimi brawami. W tym samym momencie próg domu przekroczył Oli. Pocałowaliśmy się na przywitanie. 
- Porywam cię dzisiaj.- Powiedział chłopak- Możecie już sobie iść. -Zwrócił się do moich przyjaciół.
- Nie za wiele sobie pozwalasz?!- Krzyknął Lucas.- Ona nie jest twoją własnością. 
- Uspokójcie się!- Wrzasnęłam i wybiegłam ze łzami w oczach. Za mną przyleciała Nicole.
- Nie płacz. Przez nich nie warto.- Pocieszała mnie.
- Nie rozumiesz, że kiedy kłócą się dwie osoby, na których najbardziej mi zależy, nie wytrzymuję.
Po długich staraniach przyjaciółki, wróciłyśmy do willi. Chłopcy przeprosili mnie. Było mi trochę lepiej. Olivier wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Pojechaliśmy do niego. Wygłupialiśmy się oraz robiliśmy spaghetti. Byłam cała w sosie. Nagle chłopak zaczął ściągać ze mnie fartuszek. Chwilę potem leżeliśmy na kanapie. Wtedy weszli jego rodzice. Półnaga ja, to chyba nie to co chcieli zobaczyć. Przeprosiłam i wyszłam, myślałam, że zaraz spalę się ze wstydu. Za mną wyszedł Olivier.  
- Przepraszam, mieli wrócić dopiero pojutrze. 
- Nic się nie stało, ale musimy bardziej uważać. Muszę już wracać. Pa skarbie :*
- Zaczekaj! Muszę ci coś dać. Proszę. - Podał mi kopertę.
Otworzyłam ją. Moim oczom ukazał się podwójny bilet do Lloret de Mar. Strasznie się ucieszyłam, marzyłam o takich wakacjach.
- Dziękuję Ci, ale oddaję ci połowę kasy.
- Nie ma mowy, ja zapraszam, czyli ja płacę.- Uśmiechnął się blondyn.- No i jeszcze jedno, wylot jest jutro o 18.00, Myślę, że się wyrobisz. Ustaliłem już wszystko z twoimi rodzicami, a teraz leć się pakować. 
Wróciłam cała w skowronkach. Spakowałam sukienki, spodenki, topy, dwie bluzy, jakieś leginsy, bieliznę, i z siedem par butów. 
Następnego dnia wstałam wcześnie. Zadzwoniłam po przyjaciół. Zjawili się u mnie po piętnastu minutach. Wkurzyli się trochę, ale ja też mam prawo do wakacji. Razem zrobiliśmy tosty, i oglądaliśmy komedie romantyczne. O 14.00 poszliśmy do mojej garderoby. Założyłam miętową, zwiewną sukienkę. Do tego delikatne sandałki na koturnie. Nicole zrobiła mi makijaż, a Luc delikatnie podkręcił włosy. 
O 16.30 pod mój dom przyjechał Oli. Zaniósł moje walizki kiedy żegnałam się z przyjaciółmi. Popłynęło parę łez, lecz szybko kazano mi przestać płakać, bo się rozmarzę. Po chwili byliśmy w drodze na lotnisko. Tak szczęśliwa nie byłam już dawno...


7 komentarzy:

  1. Super post, czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu udało mi się trafić na blog który ma I rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne ale za szybko się wszystko dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne, strasznie wciąga :)
    Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam!

    http://parva-problema.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna fabuła, ale za wszystko się wszystko dzieje! Starajcie się bardziej szczegółowo opisywać sytuacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Olą - strasznie szybko wszystko się dzieje. Ale rozdział podoba mi się i jest ciekawy ;D . Jeśli masz ochotę to zajrzyj do mnie: http://titlusie175.blogspot.gr/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cełakiem fajny rozdział, lecz mam jedną uwagę za szybko to się dzieje. Jeszcze dobrze nie przyszli a ona juz przez nich płacze. Nicole powiedziałą tylko jedno zdanie a niby za duzo mówiła. Zróć troche na to uwage i rozwin akcje :)
    http://storybelel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń