niedziela, 11 sierpnia 2013

"The Last Song" Rozdział II

Gdy dojechaliśmy na lotnisko, było już ciemno. Widok odlatujących samolotów był śliczny. Jednak gdy pomyślałam, że zaraz będę w jednym z nich ogarnęło mnie przerażenie. Wtuliłam się w Oliviera i zaczęłam płakać.
- Ja nie chcę lecieć. To strasznie wysoko, boję się. A co, jeśli się rozbijemy? Co wtedy?- Pytałam ze strachem, wymalowanym w oczach.
- Nie bój się, nie spadniemy. Będę siedział obok ciebie, rozumiesz? Przestań płakać, to będą cudowne wakacje, nie możesz się bać jakiegoś tam samolotu.
Po tej przemowie delikatnie mnie pocałował. Czułam się nieco pewniej, ale i tak trzęsły mi się nogi. Następnie udaliśmy się do kontroli, ochroniarze sprawdzali czy nie mamy na sobie metali i prześwietlali nasze walizki. Potem już tylko sprawdzenie biletów i tożsamości. Mieliśmy jeszcze pół godziny do odlotu. Postanowiliśmy coś zjeść. W lotniskowym barze były tylko przekąski. Zamówiliśmy po paszteciku.
- Jak się czujesz? - Spytał Oli.
- Chyba zaraz będę rzygać. To musiało być zepsute.
- Weź tabletkę, mam nadzieję, że zaraz będzie lepiej.
- Ja też. - Odpowiedziałam z ironią w głosie. - Kiedy odlatujemy?
- Jeszcze dwadzieścia minut, chodźmy już. - Powiedział twierdząco.
- Ok.
Chwilę później ujrzeliśmy nasz samolot. Panowie podwieźli do niego wielkie schody, po których weszliśmy na pokład. Niestety przypadły nam miejsca na skrzydle. Na dodatek siedziałam obok okna. Kiedy usiedliśmy zamknęłam oczy i nie miałam zamiaru otwierać ich do lądowania, jednak mój plan przerwały turbulencje. Nagle coś zaczęło trząść, a ja się rozryczałam.
- Mówiłam, że się rozbijemy, a ty mi nie wierzyłeś.
- Spokojnie kotku, nic się nie dzieje, to tylko lekkie wstrząsy. Jeśli coś byłoby nie tak, kazaliby ubrać nam kamizelki ratunkowe.- Odpowiedział mój chłopak.
Od razu wtuliłam się w Oliviera i w takiej pozycji zostałam do końca lotu.
Gdy wyszliśmy z Boeinga 737 poczułam ten ciepły klimat. Lazurowe wybrzeże, już od dawna chciałam je zobaczyć. Pojechaliśmy taksówką do hotelu "Evenia Olympic Palace". Mieliśmy wspólny pokój z ogromnym łóżkiem. Byłam taka zmęczona, że wzięłam prysznic i poszłam spać. Około 02.00 chciałam iść do łazienki, wtedy zauważyłam, że nie ma Oliviera. Toaleta też była pusta. Prędko chwyciłam za telefon, jednak kiedy zadzwoniłam, jego komórka odezwała się z walizki. Postanowiłam, iż tym razem nie będę płakać. Usiadłam na podłodze i przez dwie godziny odchodziłam od zmysłów. Kiedy na zegarze widniała 04.03 jaśnie pan raczył się pojawić. Już od drzwi czuć było alkohol. Podeszłam i spoliczkowałam chłopaka.
- Jak mogłeś odstawić mi taki numer? Nienawidzę cię! Wiesz jak się denerwowałam?! Już się spakowałam, pa skarbie. - Powiedziałam ironicznie.
- Zaczekaj, usnęłaś jak dziecko, a ja chciałem ocenić hotelowy bar.
- Daj mi spokój! Mogłeś wziąć chociaż telefon, wtedy bym się nie czepiała.
Po tych słowach blondyn rzucił mnie na łóżko i pocałował. To chore, ale wtedy zapomniałam, że się na niego wkurwiłam. Zaczęliśmy się rozbierać. Uwielbiałam się z nim kochać.
Po jakimś czasie zasnęliśmy, już nie byłam obrażona. Kiedy się obudziłam go znowu nie było, ale na szafce nocnej zostawił niedojedzone płatki i resztkę soku pomarańczowego. Znowu byłam zła. Dopiero co przyjechaliśmy, a ja już mam po nim sprzątać. Kiedy weszłam do łazienki, aby się ogarnąć, moim oczom ukazał się list. Brzmiał tak: "Droga Leno. Przepraszam za naczynia, ale miałem ważną sprawę. Obiecuję, że zanim się obejrzysz, będzie posprzątane." Głęboko westchnęłam, uczesałam się w koka i zrobiłam makijaż. Kiedy wyszłam, aż pisnęłam z radości. Zamiast resztek jedzenia, na półce stała taca z pięciogwiazdkowym śniadaniem. A przy posiłku znalazłam następną karteczkę: "Kochana Panno Leno. Mam nadzieję, że śniadanie będzie smakować, proszę abyś o godz. 11.00 stawiła się przy recepcji. Twój Olivier♥" Kiedy przeczytałam wiadomość, zrobiło mi się milej na sercu. Postanowiłam założyć łososiową, zwiewną koszulkę z wielkim nadrukiem "YOLO", jeansowe spodenki oraz arbuzowe vansy. Byłam gotowa o 10.30, wtedy usłyszałam pukanie do drzwi. To była Nicole. Uściskałam ją mocno.
- Co ty tu robisz? - Spytałam.
- Zadzwonił po mnie Olivier, bo powiedział, że ciągle płaczesz. Musiałam przyjechać, dowiedzieć się co ci jest, przecież jesteś dla mnie jak siostra.
- Nie wiem co się dzieje. Tego wszystkiego jest za dużo. Myślę, że odbija się brak zainteresowania moją osobą, kiedy byłam dzieckiem. Teraz mam strasznie mało wiary w siebie i boję się, że wy też o mnie zapomnicie.
- Jak mogłaś tak pomyśleć, nie rozumiesz, że rodziny się nie zostawia, a ty już należysz do mojej rodziny?
- Wiem, przepraszam.
- A zapomniałabym, przywiozłam ci twoją gitarę, pośpiewamy?
- Jasne. To co najpierw? "Kiss The Girl"?
- Tak! - Odpowiedziała przyjaciółka.
Gadałyśmy i śpiewałyśmy do 11.00, potem przyjaciółka poszła do pokoju obok, a ja chwyciłam torbę i zeszłam do recepcji.
- Wow, wyglądasz ślicznie. - Powiedział chłopak.
- Dziękuję i dzięki, że zaprosiłeś Nicole, taka szczera rozmowa mi się przydała. Co dzisiaj robimy?
- Pokarzę ci Lloret De Mar. Byłem już tutaj dwa razy i wiem co nieco o tym miejscu. Co ty na to?- Zapytał Oli.
- Dobrze, mam nadzieję, że mnie nie zanudzisz. - Powiedziałam i pocałowałam Oliviera.

3 komentarze:

  1. Może zacznę od tego jak powinno się pisać dialogi ( nie jestem mistrzem, ale coś tam umiem)
    "- Jak mogłeś odstawić mi taki numer? Nienawidzę cię! Wiesz jak się denerwowałam?! Już się spakowałam, pa skarbie - powiedziałam ironicznie.
    - Zaczekaj, usnęłaś jak dziecko, a ja chciałem ocenić hotelowy bar.
    - Daj mi spokój! Mogłeś wziąć chociaż telefon, wtedy bym się nie czepiała. -po tych słowach blondyn rzucił mnie na łóżko i pocałował. To chore, ale wtedy zapomniałam, że się na niego wkurwiłam. Zaczęliśmy się rozbierać. Uwielbiałam się z nim kochać."
    W opowiadaniu liczby piszemy słownie a ogółem fabuła jest spoko :33
    + jak chcesz to wpadnij do mnie :)
    http://67igrzyskaoczamijulites.blogspot.com
    Pozdrawiam
    J

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie piszesz, podoba mi się :)
    Na twoim miejscu bym nic nie zmieniała zostaw tak jak jest :)
    http://storybelel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz :) Będę wpadać częściej.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://opowiadamy-o-violetcie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń